[ wszystkie Felietony ] Kilka prawd dowodzących, że PRINCE to numer jeden w muzyce pop

Kilka prawd dowodzących, że PRINCE to numer jeden w muzyce pop
Błyskawiczna sprzedaż i gigantyczne medialne zainteresowanie trasą Prince’a WELCOME 2 AMERICA zainspirowało mnie do publicznego zaprezentowania kilku argumentów dowodzących faktu, iż Książę z Minneapolis zajmuje szczególne miejsce na popowej scenie.

Obecnie - już ponad rok po śmierci Michaela Jacksona - na firmamencie szeroko rozumianej muzyki pop nie ma nikogo kto by dorównywał formatowi Prince’a! Dowody?

PRINCE dzięki swej szalonej, nieszablonowej i nowatorskiej muzyce ukształtował wielu artystów i był dla nich inspiracją (Przykłady? Wyclef Jean, Alicia Keys, The Black Eyed Peas, Outkast, Justin Timberlake, The Neptunes i dziesiątki innych).
To właśnie nie nikt inny jak Prince wraz z Michaelem Jacksonem w latach 80 i 90 dokonali prawdziwej rewolucji w muzyce popularnej i świecie popkultury w ogóle.
O tym, że muzyka Prince’a ma w sobie niesamowitą siłę i uwodzicielską moc można się przekonać wsłuchując się w tak znakomite wydawnictwa jak: „1999”, „Purple Rain”, „Parade”, „Sign’O’Times”, „The Black Album” „Graffiti Bridge”, „Diamonds and Pearls”, „The Love Symbol”, „Gold Experience”, Emancypation”, „Rave Un2 the Joy Fantastic”, „Musicology” czy „3121”.

Prince to bez wątpienia wybitny kompozytor, wokalista, multiinstrumentalista, producent
i tancerz. Autor „Purple Rain” sam wszystko wykonuje, aranżuje, samodzielnie pisze sobie piosenki, a przy tym pracuje na potrzeby wielu innych wykonawców z branży.
Prince to także znakomity specjalista od marketingu i kształtowania wizerunku. Dowód?
Jako jeden z pierwszych na świecie (lata świetlne przed wielkimi koncernami wydawniczymi i innymi muzykami) już w połowie lat 90 dostrzegł potęgę i znaczenie Internetu dla dystrybucji muzyki i promocji artysty.
Prince- jako absolutnie jedyny artysta – może pozwolić sobie (już od ponad dekady!) na wydawanie i dystrybuowanie własnej muzyki na dowolnym nośniki i w dowolny sposób. Bez znaczenia jest czy jego nowy materiał wychodzi na niezależnie dystrybuowanym krążku czy też w postaci elektronicznej- jego twórczość (niezmiennie) cieszy się gigantycznym zainteresowaniem.
Prince jest więc wzorem dla innych i marketingowym prekursorem zarazem.

Jeśli nie Prince zasługuje na miano numeru jeden we współczesnej muzyce pop...to kto?!

Elton John??? Owszem, nadal jest świetny, ale nei da się ukryć, że przekroczył już sześćdziesiątkę i lata mu lecą.

Justin Timberlake??? Utalentowany z niego młodzieniec, ale ten chłopak nadal nie wie czy chce być wyznaczającym modowe trendy celebryta, muzykiem, modelem czy aktorem. Dodatkowo artystyczna forma Timberlake’a uzależniona jest od aktualnej dyspozycji Timbalanda i The Neptunes.

Lady Gaga??? Jest zdolna i uparta, ale czasem zastanawiam się czy jest „kostiumu mięsne” lub firanka na twarzy nie przykryją (w najbliższym czasie) jej dokonań artystycznych.

A może taki Usher??? Nie, nie, nie - ten facet już od kilku lat nagrywa coraz to gorsze płyty.

No to może Madonna??? Niestety nie. Dlaczego? To bardziej sprawna specjalistka od marketingu niż artystką pełną gębą. Umiejętność robienia szumu wokół własnej osoby i liczne skandale nie są przecież w stanie zastąpić prawdziwego talentu (dobry śpiew czy umiejętność samodzielnego komponowania).

A Robbie Williams??? Od chwili opuszczenia boysbandu Take That wszak rozwinął skrzydła i dostarczył światu wielu miłych dla ucha kompozycji. Niestety do tej pory Robbiemu nie udało się zaznaczyć mocno swej obecności na amerykańskim rynku muzycznym, a i jego solowa kariera była huśtawką związaną z lepszymi lub gorszymi artystycznymi wyborami.

No to może taki młodziutki Justin Bieber??? Tym bardziej nie!!!! Chłopczyk to wszak urodziwy, ale co jeszcze ma do zaoferowania?! No niezbyt wiele. Dodatkowo bacznie obserwując ostatnie 3 gale MTV to zaczynam współczuć dzisiejszym nastolatkom, że mają tak nijakich idoli (vide Kesha, Miley Cyrus czy Justin Bieber).

Wniosek jest więc prosty - JAK ZNIKNIE NAM PIRNCE TO NIE BĘDZIE MIAŁ ON GODNYCH NASTĘPCÓW!!!

Kochajmy, szanujmy i słuchajmy Prince’a!!!

Grzegorz Majkrzak
+dodaj własną opinięWasze opinie [3]
Amelia piątek 12 listopad 2010, 10:50:52

Zamiast skupiać się na negowaniu talentu innych artystów, proszę przytoczyć więcej argumentów ZA.

Mnie przekonywać nie trzeba. Michael Jackson i Prince to jedyni godni naśladowania twórcy muzyki pop, inni jednak mogą w to wątpić.
Proszę być bardziej przekonywującym ;)

De La Soul sobota 13 listopad 2010, 22:21:01

Zgadzam się z Amelią. To, że Prince kogoś zainspirował to nie jest dowód na to, że jest wielki. Zresztą, uważam że nie ma większego sensu tłumaczyć dlaczego Prince jest świetny. Wszystko jest na angielskiej Wikipedii i YouTube.
No i ja bym się nie czepiał Madonny i Eltona Johna, bo to Gwiazdy przez duże G, ale fakt faktem Prince to jest gość

2010 piątek 21 styczeń 2011, 17:30:29

http://features.metacritic.com/features/2011/best-music-of-2010/

#
« wróć do: Felietony
#
bullet
O autorze

Hirek Wrona, właściwie Hieronim Wrona (ur. 5 sierpnia 1960 w Mielcu)

Niezależny publicysta, DJ, DVJ, kolekcjoner płyt. Producent i reżyser eventów oraz koncertów. Jeden z propagatorów czarnej muzyki w polskich mediach (szczególnie kultury hip-hop).

Od 2006 roku niezależny publicysta muzyczny. » czytaj więcej

bullet
DJ & DVJ

Management Hirka Wrony
Anna Kubica
tel.: +48 505 110 123
e-mail: ania.kubica@hirek.pl » czytaj więcej

bullet
biuro prasowe
bullet
kontakt

Management Hirka Wrony
ul. Lasek Brzozowy 10 m.49,
02-792 Warszawa,
tel. +48 505 110 123

e-mail: ania.kubica@hirek.pl

bullet
(c) Pink Crow Sp. z o.o. ul. Lasek Brzozowy 10 m.49, 02-792 Warszawa, tel.: + 48 505 110 123, kontakt: ania.kubica@hirek.pl www.hirek.pl www.pinkcrow.pl
realizacja: Arena Internet | hosting HostingFirmowy.pl