[ wszystkie Felietony ] Kultowy winyl

Od pewnego czasu na całym świecie trwa odrodzenie winylowych płyt. Ten niegdyś najpopularniejszy muzyczny nośnik, dzisiaj jest przedmiotem pożądania przede wszystkim kolekcjonerów, którzy zbierają wszystkie wydawnictwa swoich ulubionych artystów.

Do grupy entuzjastów czarnego krążka zaliczają się również niektórzy audiofile, według których słuchanie muzyki z cyfrowego źródła powinno być karane surowym wyrokiem. W pracy płyty analogowe przydają się oczywiście DJ’om – nic nie brzmi bowiem tak dobrze, jak prawdziwy scratch.

Pomimo swojej krótkowieczności, słabej odporności na czynniki zewnętrzne i kiepskiej dostępności w sklepach, winyle nie zeszły na margines. Mało tego, w dobrym tonie jest mieć teraz w domu porządny gramofon i pokaźną kolekcję analogowych płyt, których nie znajdzie się w zwykłym megastorze.
Trend ten stają się coraz częściej jednak zauważać nie tylko małe oficyny, ale również duże wytwórnie płytowe. Dowodem niech będzie seria „kultowy winyl” SonyBMG - jednego z fonograficznych gigantów, w ramach której w lutym na półki sklepowe trafią nowe winylowe reedycje absolutnych muzycznych klasyków. Wystarczy wymienić „Kind of Blue” Milesa Davisa, „Pearl” Janis Joplin, „Grace” Jeffa Buckleya czy „Combat Rock” The Clash – każdy meloman powinien mieć nagrania tych artystów w swojej kolekcji, a najlepiej w postaci czarnego krążka, odtworzonego po latach z dbałością o najmniejsze szczegóły.

Tak naprawdę płyta winylowa to coś więcej, niż tylko muzyczny nośnik. Entuzjaści tego formatu (do których również ja się zaliczam) zwracają uwagę na metafizyczne doznania związane z obcowaniem z nim. Magia bije z perfekcyjnego, okrągłego kształtu, czarnej zazwyczaj barwy (chociaż zdarzają się przeróżne wariacje kolorystyczne w postaci winyli barwionych np. na róż albo tzw. „picture disców”) oraz charakterystycznego „skwierczącego” odgłosu przy odtwarzaniu. Nie bez znaczenia jest również fakt, że pokaźny rozmiar, w porównaniu do wszechobecnej płyty CD, wymaga równie pokaźnej obwoluty, która sama w sobie często jest dziełem sztuki. Dobrze zaprojektowana okładka płyty winylowej prezentuje się o wiele lepiej niż jej mniejszy odpowiednik. Dodatkowo, w kopercie na winyl zmieścić można o wiele większą wkładkę albo spory plakat, który znakomicie prezentował się będzie na ścianie i wizualnie wspierał audialne wrażenia.

W dzisiejszym zdigitalizowanym świecie, gdzie nawet płyty CD sprzedają się coraz gorzej, a króluje muzyka z komputera, możliwość holistycznego odbioru dzieła poprzez muzykę i grafikę, w zaciszu własnych myśli, jest doświadczeniem absolutnie elitarnym. Czyż nie piękniej jest ułożyć winyl na gramofonie, delikatnie docisnąć go igłą, zasłonić okna, otworzyć butelkę dobrego wina i prawdziwie rozpłynąć się w dźwiękach, aniżeli ślęczeć przed komputerem męcząc uszy skompresowanym, cyfrowym dźwiękiem, a oczy katując plikiem graficznym z okładką, której nie można dotknąć, a co dopiero powąchać? Podobnie jak drukowane książki, które w Stanach Zjednoczonych na margines próbuje zepchnąć oferowany przez internetowy sklep Amazon gadżet do „cyfrowego czytania” Kindle, płyty winylowe mają duszę i wymagają od użytkownika skupienia oraz szacunku – trzeba o nie dbać.

Komputerowy plik, nawet jeśli zostanie uszkodzony, w każdej chwili można ściągnąć jeszcze raz, często za darmo.

Dewaluacja produktu, dewaluacja dzieła, dewaluacja doznań…
Nie zanosi się jednak, żeby nośniki cyfrowe kiedykolwiek całkowicie wyparły z rynku swoich analogowych braci. Istnieją bowiem wspomniane wcześniej grupy, które doskonale rozumieją trudno definiowalną przewagę „analog” nad „digital”. One będą w stanie zapłacić znacznie większą cenę, żeby móc uwolnić się od cyfrowej tandety, a swoim ulubionym wykonawcom oddawać hołd słuchając ich w skupieniu, bez pośpiechu i ze zrozumieniem. Nie da im tego iPod, nie da im tego żadna sieć P2P (nawet udająca legalną Qtrax), na nic się zda również ładnie wydana płyta CD.

Chodzi o to, by być bliżej artysty, wchodząc w zmysłowo-intelektualne braterstwo. To wcale nie jest takie trudne…

Pełna lista winyli dostępnych w serii: "Kultowy winyl" wraz z datami wydania:
18.02 Bob Dylan Blood On The Tracks
18.02 Bruce Springsteen Born In The USA
18.02 Elvis Presley Elvis Golden Records
18.02 Janis Joplin Pearl
18.02 Johnny Cash At Folsom Prison
18.02 Leonard Cohen The Songs Of Leonard Cohen
18.02 Lou Reed Transformer
18.02 Michael Jackson Bad
18.02 Miles Davis Kind Of Blue
18.02 Patti Smith Horses
18.02 Pearl Jam Ten
18.02 Simon & Garfunkel Bridge Over Troubled Water
18.02 The Clash Combat Rock
25.02 Dave Brubeck Time Out
25.02 George Michael Faith
25.02 Herbie Hancock Headhunters
25.02 Jeff Buckley Grace
25.02 Johnny Cash At San Quentin
25.02 Meat Loaf Bat Out Of Hell
25.02 Miles Davis In A Silent Way
25.02 SANTANA Santana
25.02 The Alan Parsons Project Eye In the Sky
25.02 Van Morrison Blowin' Your Mind
+dodaj własną opinięWasze opinie [13]
Oks niedziela 28 wrzesień 2008, 20:56:35

Panie Hirku rozumiem pana miłość do winyli sam gdybym mógł finansowo wyrobić kupowałbym też winyle,ale jestem miłośnikiem i kolekcjonerem płyt CD które kupuje i zbieram i uważam,że ten nośnik też za parę lat będzie kupowany tylko przez miłośników i kolekcjonerów taka prawda.Mam nadzieje,że gdy skończę studia i zacznę prace będzie mnie stać na kolekcjonowanie i cd i winyli jednocześnie.Póki co CD przeważają,ale parę tych klasyków jak np Milesa chyba kupie :) pozdrawiam!

bartkos87 czwartek 6 listopad 2008, 17:40:33

Ja preferuje miłość do CD:) Owszem, takie "Kind Of Blue" o wiele lepiej brzmi na winylu (i wszystkie stare rzeczy), lecz te nowe wolę jednak słuchać na CD (np. "Blueprint" Jay-Z). Ogólnie rzecz biorąc, muzyka w postaci MP3 jest jak tania dziwka - każdy ją może mieć.

Szczygi piątek 16 styczeń 2009, 18:19:58

Byłem kiedyś na tzw. domówce, gdzie tłem do rozmów i zabawy był album Pink Floyd - Dark Side Of The Moon, puszczony właśnie na gramofonie. To było wspaniałe doznanie :) Muzyka z winyla ma duszę. Jakiś czas temu odkryłem sklep z winylami. Za lokal posłużyła piwnica, czarne płyty poukładane tematycznie w kartonach. Co prawda nie mam gramofonu ( tzn. jeszcze nie;), ale już dziś chciałbym mieć klasyczne albumy wydane na winylach.
Polecam wszystkim utwór O.S.T.Ra - Czarna miłość

Pozdrawiam

listfa wtorek 19 maj 2009, 09:26:57

kocham płyty winylowe. żaden inny nośnik nigdy mu nie dorówna. jakby to było możliwe, całą posiadaną muzykę chciałbym mieć na analogach. te nagrania mają w sobie magię, jakby nisły ze sobą jakąś tajemnicę. kocham to ciepłe lampowe brzmienie starych nagrań. szkoda, że dzisiaj tak niewiele nagrań tłoczy się na winylach...i szkoda, że już nikt nie nagrywa na sprzęcie z lat 50-70 ubiegłego stulecia wedle ówcześnie panujących standardów...
pozdrawiam

bundzol środa 17 czerwiec 2009, 01:21:03

Kazdy nośnik ma swoje plusy i minusy. najbardziej kocham winyle, potem cd...a na ostatnim miejscu tasmy i mp3.
Winyle kocham najbardziej ponieważ czuje jakieś wielkie uczucie do tego nośnika. Wyjęcie płyty z folii, i potem polezenie jej na telarzu gramofonu- jest juz wspaniałą gra wstępna do wysluchania utworów. Lubie kazdy winyl...duzo nagran pojawilo się tylko na tym nośniku, więc warto je kupowac,miec je w swojej kolekcji.Muzyka plynie z tego nośnika jak z instrumentu. Z winylem trza s obchodzic sie jak z jajkiem.Sądze ze takie podejscie do winyla uczy nas, dbać też o inne rzeczy. Winyle mają kilka minusów:
Czasem szum obency na płycie, towarzyszący muzyce tzw. 'smażenie' zakłóca strumień dźwiękow, co nie pozwala czysto delektoewać się nagraniem dźwięku, (ale do tego można się przyzwyczaić)
-waga! winyle dużo ważą!inne nośniki z tym wygrywają
-zajmują wiecej miejsca,niz inne nosniki
-male '7' trzeba czesto zmieniac, tracąc czas, na mp3 moze leciec cos non stop
-ceny sa czasem tak ogromne, ze az nie wierze!

kocham i tak winyl

Aleksander sobota 19 wrzesień 2009, 23:58:49

Posiadam bardzo duży zbiór czarnych płyt analogowych z muzyką klasyczną wspaniałe wykonania-albumy tematyczne np muzyka symfoniczna, koncerty solowe muzyka wokalna
itp. jestem człowiekiem starym i chętnie
w cenie dostępnej odstąpiłbym częściowo albo całość zbioru.

Dominik wtorek 20 październik 2009, 20:57:15

od pół roku powróciłem do winyli, żałuję tylko że tak późno - gramofon nabyłm na Allegro 500 zł - porządny Universum - wzmacniacz mam z dawnych lat Unitra - wkładka mf100 Foniki - wrażenia z odsłuchu niesamowite - przestrzeń, basy, świerszcze, powietrze - jest czym oddychać - słucham ostatnio co najmniej 3 godziny dziennie - w ciągu ostatniego tygodnia słuchałem więcej muzyki niż w ciągu ostatnich 5 lat z CD !!! Dźwięk z CD mnie drażnił. Warunek - gramofon musi być dobrej klasy - waga powyżej 6 kg ! Przestrzegam przed kupowaniem nowych gramofonów w marketach - brak możliwości założenia innej wkładki, brak regulacji siły nacisku ! Kiedyś taki kupiłem - dźwięk jak z garnka - na szczęście udało mi się go oddać.Dużo płyt mam od znajomych, którzy nie mają gramofonu i stare kolekcje oddają mi za darmo !!!! Część kupuję. Używane płyty winylowe z drugiej ręki można kupić po kilka zł. !!!! Słucham aktualnie dixilendu ze starej płyty firmy Electrecord - jak miło !!!! Pozdrawiam

Shaman wtorek 16 luty 2010, 23:35:55

Bzdura.. żadne CD.
Wosk. Tylko Wosk. tak jak w artykule. odsłuch nieanalogowej muzyki powinien być karany, to gwałt i morderstwo jednoczenie na prawdziwej muzyce.
Bardzo ucieszyła mnie informacja o kultowym winylu. wiekszosc mam u siebie, ale widziałem wykonawców kórych chętnie dołącze do kolekcji.
pozdrowienia

Shaman cd.. wtorek 16 luty 2010, 23:39:35

fakt , kupno wosku niesamowicie czysci kieszenie.. ale to tak jak wydawanie pieniędzy na kobietę.. ;]
dla jednych gry na konsole, dla innych auta.. dla innych wosk.
ja nie mam nawet auta. choc na winyle wydałem juz mysle ze spokojnie doobre auto ,coz.. ze zacytuje tu pewnego osobnika podzielającego moje zdanie : sa rzeczy wazne i sa tez wazne mniej..
hehehe

Mariusz piątek 19 luty 2010, 19:06:15

Ja kolekcjonuje płyty vinylowe jak i cd. Mieszkam obecnie w Anglii, tutaj vinyle są troche tańsze niż w Polsce. Na karbutach można się obłowić do woli po niezłych cenach. Posiadam obecnie prawie 1500 vinyli z moimi ulubionymi wykonawcami i ponad 1500 cd płyt. Mam bardzo dużo zagranicznej muzyki na vinylach, w przyszłości chciałbym wymienić podwujne egzęplarze płyt na muzykę z Polskimi wykonawcami. Szczerze- brakuje mi jej troche w mojej kolekcji.
Pozdrawiam wszystkich!!!

dustydiggers_pl wtorek 16 marzec 2010, 00:33:04

nie ma to jak winyl i dzięki wielkie że można rozkoszować się dźwiękiem w ten sposób zamiast suchej i zimnej cyfry np CD

mp3 wcale nie powinno być brane pod uwagę przy rozmowach o muzyce

poza tym jeżeli chcesz zagłębić się w dyskografie muzyczne na dobre to zapomnij o CD

dustydiggers_pl

Wojtek piątek 19 marzec 2010, 18:49:58

Koledzy przeczytajcie to:

http://www.skarbiec.biz/inwestycje/plyty_winylowe.htm

Przy okazji informuję, że wymienie się winylami lub sprzedam - więcej info tutaj:

http://www.drangel.pl/plyty-winylowe/

Pozdrawiam wszystkich kolekcjonerów i pasjonatów czarnego krążka.

Dr Angel

Damian niedziela 11 kwiecień 2010, 09:54:30

Witam Panie Hieronimie,

z jednym się zgodzę w całej pełni: muzyka w postaci cyfrowej straciła metafizyczną otoczkę i spowszedniała, ale także dlatego, że marzeniem młodych w kapitalizmie nie jest jest już chęć przeżycia a jedynie posiadania.

Rozumiem miłość niektórych ludzi do winyli, ale nie w pełni ją podzielam jako meloman, ale doskonale ich rozumiem jako kolekcjonerów - kolekcja ma sens, jak się zbiera coś, czego nikt inny niema, co jest rzadkie albo nietypowe.

Jeżeli Ktoś słuchał niedostępnych nigdzie płyt rockowych w Polskim Radio w latach 80. XX w. to nie tylko do tych płyt, ale także samych audycji podchodził z nabożna pokora.

W tych trudnych latach mojej młodości także zbierałem płyty winylowe i to zachodnie. Kupowałem je często po cenie całomiesięcznej wypłaty - dzisiaj Nikt by nie kupił jednej płyty np. za 1500 zł obecnej pensji. Nabyte za tak wielkie pieniądze płyty szczególnie się wówczas szanowało a samą muzykę celebrowało.

Od 20 lat zbieram wyłącznie płyty CD i z mojej dawnej, zresztą skromnej kolekcji, pozostało mi tylko kilkanaście płyt m.in. wydania albumów LED ZEPPELIN.

Damian Recław

#
« wróć do: Felietony
#
Recenzje płyt czyli co się kręci w odtwarzaczach
Koncerty - obczaj gigi na horyzoncie
FELIETONY - SKUP SIĘ - BĘDZIE WIĘCEJ DO CZYTANIA
#
bullet
O autorze

Hirek Wrona, właściwie Hieronim Wrona (ur. 5 sierpnia 1960 w Mielcu)

Niezależny publicysta, DJ, DVJ, kolekcjoner płyt. Producent i reżyser eventów oraz koncertów. Jeden z propagatorów czarnej muzyki w polskich mediach (szczególnie kultury hip-hop).

Od 2006 roku niezależny publicysta.

Od grudnia 2010 roku Communication Manager w Bacardi Martini Polska. » czytaj więcej

bullet
DJ & DVJ

Management Hirka Wrony
Anna Kubica
tel.: +48 505 110 123
e-mail: ania.kubica@hirek.pl » czytaj więcej

bullet
biuro prasowe
bullet
kontakt

Management Hirka Wrony
ul. Lasek Brzozowy 10 m.49,
02-792 Warszawa,
tel. +48 505 110 123

e-mail: ania.kubica@hirek.pl

bullet
(c) Pink Crow Sp. z o.o. ul. Lasek Brzozowy 10 m.49, 02-792 Warszawa, tel.: + 48 505 110 123, kontakt: ania.kubica@hirek.pl www.hirek.pl www.pinkcrow.pl
realizacja: Arena Internet | hosting HostingFirmowy.pl